Minione święta zapowiadały wspaniale. Wizyta u dziadków, Zuzia z kuzynostwem na sankach, pierwszy świadomy śnieg Matyldy i lepienie wielkiej „bady” z marchewkowym nosem. Nawet synoptycy obiecywali białe Boże Narodzenie. I tylko jedna mała rzecz stanęła na drodze do realizacji tych planów. Dokładniej mówiąc to całe mnóstwo małych rzeczy, które na trzy tygodnie „uziemiły” Zuzkę. Diagnoza- OSPA :(

Co robić, kiedy świat przykryje biały puch, a nasze dziecko znika pod bielą pudru? Swoją drogą szkoda, że nie produkują pudrów w innych kolorach, byłoby weselej:) W jaki sposób urządzić zimowe szaleństwo w domowym zaciszu? Zaczniemy od wojny na śnieżki. Osoby segregujące śmieci będą miały ułatwione zadanie.

Musimy sięgnąć z naszego pudła z makulaturą. Wykorzystamy przeczytaną prasę, ulotki, gazetki reklamowe oraz nieaktualny program telewizyjny. Głównym wykonawcą jest oczywiście dziecko, ale radość z tworzenia będzie dla niego dużo większa, gdy w dzieło zaangażuje się cała rodzina. Ze zmiętych papierów uformujmy kulki, starając się zgromadzić jak największy arsenał. A potem do dzieła! Rodzice kontra dzieci lub wojna totalna. Ważne, aby nie dać się zasypać stertą papierów. Kiedy już amunicja się wyczerpie lub zabraknie sił, przystępujemy do lepienia nietopliwego bałwana. Zbieramy z podłogi swoje śnieżki i przygotowujemy z nich małe i duże kule, które mocujemy do siebie za pomocą taśmy klejącej. Kiedy skończymy klejenie nadchodzi pora na zdobienie śnieżnego pana (a może pani bałwankowej?). W kolorowych gazetach szukamy zdjęć, z których wytniemy guziczki oraz oczy. Nos robimy z papieru zwiniętego w stożek, a z marchewki przygotowujemy smaczną surówkę dla strudzonych rzeźbiarzy. Na nakrycie głowy przyda się tradycyjny garnek lub… kapelusz taty :P .

Kiedy bałwanek jest już gotowy, nadajmy mu imię. Razem zastanówmy się co lubi jeść, gdzie mieszka, w co się lubi bawić. A może rozmowa w bałwanim języku – śmiech sprawia, że szybciej zdrowiejemy. Starajmy się podawać jak najwięcej pomysłów, pamiętając o tym, że każdy z nich jest dobry. Pomoże to naszemu maluchowi rozwijać twórcze myślenie i wiarę w siebie. Wieczorem, kiedy nasz kochany szkrab poprosi o kolejną opowieść na dobranoc, opowiedzmy mu bajkę o przygodach jego własnego bałwanka.