W czasach, kiedy w sklepach i domach brakowało wielu rzeczy, a kolorowy telewizor (dla naszych rodziców każdy telewizor) był prawdziwą rzadkością, nie brakowało jednak pomysłów na wspólne(!!!) zabawy podwórkowe. Wystarczył kawałek kredy i kamyk, i już na chodniku lub boisku pojawiało się „plansza” do gry w klasy. Zabawa polegała na tym, aby stojąc na starcie trafić kamykiem na kolejne pola, a potem skacząc (na jednej nodze, obónóż itp.) pokonać wszystkie pola, zabierając po drodze kamyk. Oprócz najbardziej znanej planszy w kształcie krzyża z kołem u góry, istniały inne wersje np. w kształcie muszli ślimaka, podzielona na co najmniej kilkanaście pól.

 

Guma do skakania- Gdy w pobliżu był trzepak, drzewo lub ławka wystarczyło dwoje graczy. Rodzajów zabaw z gumą do skakania było bardzo dużo. Polegały ona przeskakiwaniu przez-, wskakiwaniu do- lub wykonywaniu ustalonych układów przy użyciu związanej gumki trzymanej przez pozostałych uczestników gry. Przykładowo gra w gwiazdy polegała na przeskakiwaniu gumy trzymanej prze dwie osoby. Grę rozpoczynało się od najniższego poziomu: ziemi i kostek, kto „zaliczył” ten „skakał kolanka”, pasy, ramiona, szyjki oraz wysokość wyciągniętych do góry rąk. Wyższe poziomy pokonywane były za pomocą „gwiazdy”. Inne gry to trójkąt, dziesiątki, raz-dwa-trzy oraz „Jedzie Miki do Aryki”. Dwie osoby trzymające gumę mówiły wyliczankę, po czym w trzech ruchach poprzez odpowiednie złapanie lub przydepnięcie gumy starały się stworzyć linową ścianą. Pozostałe osoby miały za zadanie przejść przez otwory w ścianie bez dotknięcia gumy.

Skakanka- trwające godzinami podwórkowe zawody, czyli kto wykona więcej skoków. Turniej przewidywał różne konkurencje: skoki obunóż, lajkonikiem (jedna noga prowadząca), na jednej nodze, krzyżykiem. Wspaniałym ćwiczeniem koordynacji wzrokowo- ruchowej były również wspólne skoki przez skakankę (lub dwie!) obracaną przez dwie osoby. Kolejna zabawa- trenującą refleks- polegała na tym, że jedna osoba obracała się wokół własnej osi, a trzymana przez nią skakanka zataczała po ziemi okrąg ( nie wolno było kręcić wyżej). Pozostałe osoby stały na okręgu i przeskakiwały przez koniec skakanki. Kto się „skuł” (czyli dotknął skakankę), odpadał.

Mamo, ile kroków mam do Ciebie- jedna z osób stawała na mecie w odległości kilku- kilkunastu metrów od pozostałych, których zadaniem było dotarcie do „mamy”. Każda z tych osób w swojej kolejce zadawała mamie pytanie: „Mamo, mamo ile kroków mam do Ciebie?”. Mama podawała zaś liczbę i rodzaj kroków, np. dwa słoniowe (jak największe kroki), trzy żabki (skoki w przysiadzie), parasolki (skoki z obrotem wokół własnej osi), kurze stopki (stopa za stopą), krokodyle (należało przyjąć pozycję jak do „pompek” i dostawić nogi tam, gdzie stały ręce). Kto pierwszy na mecie, ten zostawał mamą.

Berek- zabawa w gonitwę- jedna osoba próbuje złapać pozostałych. Istnieje wiele wersji, np. „kucany berek” (osoba, która kucnie nie może być złapana) lub gonitwa zwana w skrócie „w krowę”. Dzieci uciekające trzymały za palce dłoni osobę goniącą, która rozpoczynała zabawę od wyliczanki: „Czarna krowa daje mleko koloru….” Następnie wymieniała kilka kolorów, a na hasło „białe” zaczynała łapać dzieci, które dopiero w tym momencie mogły uciekać.

Podchody- w grze biorą udział dwie drużyny, polega ona na wytropieniu drużyny przeciwnej. Pierwsza drużyna wyrusza w „teren” (zwykle z zakresem ustalonym, np. park, osiedle, polana, zwłaszcza w przypadku młodszych dzieci), pozostawiając dla drugiej wskazówki, w którą stronę się udaje. Wskazówkami mogą być strzałki rysowane lub układane z gałęzi (mogą zawierać mylące rozwidlenia) oraz zagadki pozostawiane po drodze. Druga drużyna startuje w ustalonym opóźnieniem i oprócz odnalezienia przeciwników musi rozwiązać wszystkie pozostawione jej zadania.