Jeszcze kilkanaście lat temu było ich tylko kilka na osiedlu. Dziś jest ich kilka w jednym mieszkaniu. TELEFONY. Dzwonimy do rodziny, do znajomych, zamówić wizytę u lekarza lub pizzę z dostawą do domu. Przez nie każdego dnia załatwiamy mniej lub bardziej ważne sprawy. Chociaż trudno nam wyobrazić sobie funkcjonowanie bez nich, to rzadko zastanawiamy się nad tym, że dzięki nim możemy kiedyś uratować czyjeś życie lub zdrowie.

 

 

Nagłe zachorowanie, wypadek drogowy, pożar. Niestety tych wydarzeń nie potrafimy ani przewidzieć, ani się przed nimi ustrzec. Jedyne co możemy zrobić to postarać się do nich przygotować. Przygotować siebie i nasze dzieci, gdyż może się zdarzyć, że to one będą musiały zadzwonić po pomoc. Stres, pośpiech, strach, poczucie zagubienia, to wszystko sprawia, że nawet osoby dorosłe miewają problem z właściwym wezwaniem pomocy. Tymczasem im lepiej coś mamy wyćwiczone, tym bardziej działamy automatycznie. Łatwiej będzie działać naszym dzieciom, jeśli wcześniej wielokrotnie „wzywały służby ratownicze” np. do chorego misia czy płonącego autka. W trakcie zabawy mogą nauczyć się, aby poinformować dyspozytora przede wszystkim GDZIE, a także KTO i DLACZEGO potrzebuje pomocy. Pamiętajmy również, żeby telefonujący nie rozłączał się jako pierwszy, bo być może mama-strażak będzie potrzebowała jakiś dodatkowych informacji. Oczywiście maluchy muszą wiedzieć kiedy i w jakich warunkach można dzwonić po pomoc, i dlaczego nie można tego robić bez potrzeby.

Z zapamiętaniem krótkiego numeru alarmowego przedszkolaki nie będą mieć większych trudności. Jeśli skorzystamy z funkcji szybkiego wybierania i przypisywania konkretnych numerów poszczególnym klawiszom, nasze pociechy mogą również szybko zadzwonić do rodziców lub dziadków. Zuzia wie, że wciskając długo „klawisz 4” zadzwoni do mamy z telefonu taty (i odwrotnie), a wybierając „3” może skontaktować się z dziadkami. To ułatwienie może być pomocne także w codziennych sytuacjach, np. zamówienia u taty zakupów:)

Przypisywanie numerów może ułatwić pracę służbom ratunkowym wtedy, kiedy to my będziemy potrzebowali pomocy. Wystarczy, abyśmy w książce telefonicznej pod nazwą ICE (I.C.E = In case of emergency, tzn. w razie wypadku) zapisali numer do osoby, którą chcemy, aby powiadomić, gdy coś nam się stanie. Dzięki temu ratownicy nie tylko mogą poinformować naszych bliskich o zaistniałej sytuacji, ale także uzyskać cenne informacje o naszych chorobach, uczuleniach, przyjmowanych lekach itd. Skrót ICE znany jest na całym świecie i funkcjonuje również w postaci karty noszonej np. w portfelu.

Zabawa w strażaka czy policjanta ma jeszcze tę zaletą, że im więcej maluchy wiedzą o pracy służb ratowniczych, tym mniej stresująca będzie dla nich konieczność skorzystania z ich pomocy. Zachęcając do uczenia dzieci właściwego wzywania pomocy życzę wszystkim, aby ta wiedza nigdy nie była nam potrzebna.