Muminkowi było coraz trudniej spotykać się z Włóczykijem. Sytuacja zmieniła się od momentu, kiedy pojawił się smok. Coraz częściej zapadała cisza. Cisza nowego rodzaju. Krępująca i niemiła.
W powietrzu unosiły się niedopowiedziane zdania, żale i pretensje. Tak dalej być nie może pomyślał Włóczykij. Muszę znaleźć rozwiązanie dobre dla smoka i Muminka. Włóczykij wiedział, że smok sam nigdy nie odejdzie i że takie gady mogą żyć 100 albo i więcej lat. Zresztą smoki powinny żyć na wolności w swoich naturalnych warunkach i za żadną cenę nikomu nie wolno ich oswajać.
Nieoczekiwanie z pomocą Włóczykijowi przyszedł Paszczak. Zgodził się wziąć śpiącego smoczka w wymoszczonym trawą imbryku do kawy i obiecał wypuścić go w jakimś przyjemnym, odpowiednim dla małych smoków miejscu, gdzie lata dużo tłustych i smakowitych much. Kiedy wieczorem nieśmiało Muminiek usiadł koło łowiącego ryby Włóczykija i zapytał czy smoki świecą w ciemnościach? Włóczykij odpowiedział, że właściwie to nic mu o tym nie wiadomo. Idź do domu i sprawdź – poradził Włóczykij. Jak to? Wykrzyknął Muminek. To smok nie jest razem z tobą? Skąd. Znasz charakter małych smoków. Robią to, co im strzeli w danej chwili do głowy. Raz tak, raz inaczej, a wystarczy, że taki jeden z drugim zobaczy muchę, to zaraz zapomina o wszystkim. Tak to, widzisz, jest ze smokami.
Najważniejsze, że przyjaźń Muminka i Włóczykija została ocalona. A smok – jak w wieść niesie – ma się dobrze i zaprzyjaźnił się podobno z bardzo ważnym krokodylem!




