Opowiadanie z wyobraźnią. Takie właśnie znalazłam. O dziewczynce, która przestała być widoczna. Brzmi nieco egzotycznie? Niekoniecznie. Przecież każdy z nas znalazł się w niezręcznej, krępującej sytuacji, kiedy najchętniej zniknąłby całkowicie lub zrobiłby się tak malutki, że aż niewidoczny. Czasem ze wstydu, czasem ze strachu.
Biedna Nini zaczęła blednąć tak szybko, że dosłownie z dnia na dzień kontury zacierały się bardziej i bardziej. Aż na koniec znikła kompletnie. Tylko mały dzwoneczek na szyi dziewczynki sygnalizował jej obecność. Ironiczne uwagi, zimny i miażdżący ton głosu ciotki był przyczyną tego niewesołego stanu rzeczy. Nini została oddana pod opiekę Too-tiki, ponieważ ciotka stwierdziła, że nie może już więcej zajmować się siostrzenicą, której w ogóle nie widzi. Nadmiar złego dziecko nic nie mówiło. Nie chcąc nikogo obrazić Nini na wszelki wypadek przestała się odzywać i nie odpowiadała na żadne zadane jej pytania. Too-tiki zaprowadziła niewidoczną dziewczynkę do domu Muminków. Mama Maminek zawsze umiała coś zaradzić nawet na największy problem. Niesamowicie i trochę strasznie było, kiedy filiżanka z kakao sama unosiła się, myła i odstawiała na półkę. Z czasem Muminki i Mała Mi oswoili się z widokiem wędrującej sukienki i kokardy w miejscu gdzie powinna być przypuszczalnie głowa dziewczynki.
O tym, z jakim powodzeniem mama Muminek zastosowała starą kurację babci, którą aplikuje się właśnie na wypadek gdyby znajomi stali się mgliści i trudno widzialni dowiemy się czytając Opowiadanie o niewidzialnym dziecku.
Co to jest ironia?, dlaczego dziewczynka nie umiała się bawić, złościć i śmiać?, w jaki sposób Nini odzyskała twarz?, co oznacza słowo kil?, jakiego koloru były włosy dziewczynki? o tym i wielu innych ciekawych sprawach przeczytamy w tomie pod tytułem Opowiadania z Doliny Muminków.




